Kino? Czemu nie! Asystent Google z Multikinem ci podpowiedzą!

Zbliża się kolejny weekend. W okresie pomajówkowym szkoda marnować swój wolny czas na siedzenie w domu. Dlatego dużo osób pozwala sobie na spacery, restauracje, spotkania z znajomymi, imprezy… Ale niektórzy na przykład wolą poświęcić wolne chwile na walory artystyczne typu teatr, opera, koncert czy kino.

I właśnie do fanów wielkiego ekranu oraz Asystenta Google uśmiecha się Multikino. Jak łatwo się domyśleć, po raz kolejny w grę wchodzi Actions on Google. Formułka niezmienna: OK Google, porozmawiaj z Multikino. Ktoś zaraz z pewnością wtrąci teraz, że przecież sam Asystent potrafi pokazać repertuar danego kina, więc na co nam to rozszerzenie? To prawda, ale potrafi jedynie pokazać jakie filmy są grane. Natomiast za nic wam nie powie kiedy i o której są seanse danego filmu. Po wybraniu filmu będziemy mogli jedynie zajrzeć na Wikipedię.

A Multikino czym zbawi?

Natomiast Multikino nie będzie mieć z tym żadnego problemu. Możecie spytać go o repertuar, a potem wystarczy wskazać kino, które nas interesuje. Co więcej, przy następnym użyciu sieć kina będzie pamiętać o naszym wyborze i od razu spyta czy ma sprawdzić to samo miejsce co poprzednio. Po spytaniu o repertuar możecie sprawdzić listę dostępnych filmów, a gdy już takowy wskażecie, na ekranie pojawią się godziny seansów. Można też sprawdzić seanse na następne dni, o ile oczywiście Multikino zdążyło już podać repertuar na następny okres piątek-czwartek. I co jest chyba najistotniejsze – po wyborze seansu zostaniemy skierowani do przeglądarki. Tam będziemy mogli dokonać rezerwacji czy zakupu biletu. Moim zdaniem bardzo dobra i przede wszystkim wygodna sprawa.

Porozmawiaj z multikinem Asystent Google

Porozmawiaj z multikinem Asystent Google

Porozmawiaj z multikinem Asystent Google

 

 

Jeśli nie wiecie na jaki film się udać, możecie zapytać o polecenie filmu, a aplikacja sama zaproponuje parę pozycji. Niestety nie są to raczej wybory na podstawie naszego gustu filmowego, ale mogę się mylić. Więc możecie wziąć na to poprawkę. A i w Multikinie brakuje mi opisów filmu. Sam tytuł i plakat raczej

mało komu wystarczy, by zdecydować się na seans. Zauważyłem też, że czasem asystent (tym razem męski z miłym tonem, yes!) zagubi się w akcji. To znaczy czasem da jakieś wskazówki co do nawigacji po nim, choć nikt o nie nie prosił. Pomijając te uchybienia stwierdzam jednak, że jest to kolejny miły dodatek do Asystenta. Osobiście czekam, aż podobne Actions on Google pojawi się dla konkurencyjnego Cinema City.

Jeśli lubicie Multikino i wiecie na co chcecie iść – śmiało korzystajcie i rezerwujcie. 🙂 Na pewno jest z niej więcej użytku niż z rozkładającego się (he he) Rozkładu Warszawskiego.