Podwykonawcy Google spisują nasze prywatne rozmowy! Google nie widzi w tym nic złego

Dużo się mówi w ostatnim czasie o prywatności w internecie. Aż dziw bierze, że Google właśnie przyznało, że jego podwykonawcy podsłuchują nas przed urządzenia i spisują naszej rozmowy. Co więcej, firma broni swojej decyzji.

O tym w jaki sposób podsłuchują nas urządzenia pisaliśmy TUTAJ. W tekście Bartka było między innymi o tym jak pracownicy Amazonu mogą “bawić się” naszymi szczegółowymi danymi osobowymi. Google jakiś czas po tym oferował możliwość wstrzymania przesyłanych danych z telefonu. Twierdził, że jego aplikacja jest wyposażona we wszystkie niezbędne zabezpieczenia, by upewnić się, że bez celowej aktywacji (słowem Ok Google lub Hej Google) nic nie zapisują.

Tak, Twój inteligentny asystent nie dba o Twoją prywatność i nic na to nie poradzisz

Wydało się, plotki się potwierdziły!

Urządzenia z Asystentem Google nagrywają dźwięki z naszego otoczenia i wysyłają je na serwery giganta. Są to między innymi nasze prywatne rozmowy, które odsłuchują pracownicy firmy oraz jej podwykonawcy. Wczoraj po internecie krążyły plotki na ten temat, które wypłynęły od holenderskiego eksperta językowego świadczącego usługi na rzecz Google. Holender poinformował, że osoby, które słyszał na nagraniach nie zdawały sobie z tego faktu sprawy. Kobieta krzycząca na dziecko, mężczyzna szukający stron pornograficznych oraz różne sprzeczki bohaterów nagrań. Doniesienia zostały niestety potwierdzone przez technologicznego giganta.

Co więcej, twierdzi on, że nie ma w tym nic złego, bo użytkownicy wyrazili na to zgodę w polityce prywatności. Jest tam zapis “Prosimy o twoją zgodę na kolekcjonowanie twojej aktywności głosowej do celów rozpoznawania mowy”. Nie wspomina o tym, że te nagrania są przekazywane osobom trzecim ani o fakcie, że urządzenia nagrywają nas w losowych momentach. Wtóruje jedynie, że tylko 0.2% nagrań trafia do ekspertów językowych. Bo naturalnie Google zapewnia, że gromadzi informacje jedynie w celu ulepszenia funkcjonalności poprzez przekazywanie analizę różnych akcentów lokalnych poprzez zatrudnionych ekspertów językowych. Jeśli wierzyć firmie – dane są anonimowe, bez możliwości identyfikacji autora.

Gigant z Mountain View w swoim oświadczeniu na blogu napisał również wprost, że tak naprawdę nie powinniśmy się o tym wszystkim dowiedzieć. Po prostu jeden z pracowników złamał wewnętrzną politykę bezpieczeństwa firmy, a mechanizm odpowiedzialny za nagrywanie powinien się aktywować na wyraźne życzenie użytkownika. Jeśli dzieje się inaczej to po prostu błąd.

Każdy podsłuchuje?

No tak się składa, że nie,a  przynajmniej nie w ten sposób. Oczywiście nie mówimy tutaj o Amazonie, który przyznał się do swoich brudnych praktyk już dawno. Za to Cortana i Siri mają nieco inne zasady. U nich to my nimi naprawdę rządzimy – mamy pełną kontrolę nad tym co dany asystent robi. Większość zapytań jest przetwarzana na urządzeniu, by jak najlepiej chronić naszą prywatność. Być może dlatego Asystent Google gada w 30 językach a Siri tylko po angielsku. Google na swojej corocznej konferencji obiecywał to samo (nazywając to przyszłością technologii), ale jak widać niewiele się z tego ziściło – czcze zapowiedzi.

Podsumowując oświadczenie Google: “Nagrywamy i przesłuchujemy, skoro już nasz pracownik to ujawnił, to musimy się przyznać. Będziemy dalej nagrywać i nie tylko, ale będziemy bardziej pilnować pracowników, żeby już nic nie ujawniali.”. Pewnie biegniesz teraz po swój smartfon (o ile teraz właśnie na nim tego nie czytacie), by spróbować wyłączyć Asystenta Google. Jeśli nie wiesz jak go zrobić to piszemy o tym TUTAJ. Jeśli nie to polecamy śledzić naszego bloga, by być na bieżąco z newsami takimi jak ten.

OK Google, jak cię wyłączyć?

Źródło: VRT, The Verge, Google